„Nasz naród jest jak lawa,
Z wierzchu zimna i twarda, sucha i plugawa,
Lecz wewnętrznego ognia sto lat nie wyziębi;
Plwajmy na tę skorupę i zstąpmy do głębi.”
To jeden z najbardziej znanych cytatów trzeciej części Dziadów Adama Mickiewicza. Słowa wypowiadane przez Piotra Wysockiego stanowią charakterystykę polskiego społeczeństwa okresu zaborów – zimna, twarda skorupa to ludzie służący carowi, zdrajcy, sprzedawczycy, zaś ogień pali się w sercach patriotów, działaczy, powstańców, i to właśnie na ich barkach spoczywa walka o niepodległość. Niepodległość, która dla części współczesnych Mickiewiczowi czytelników była już tylko odległym wspomnieniem, dla części, niestety tylko opowieścią starszego pokolenia.
III Rozbiór w 1795 roku całkowicie wymazał Polskę z mapy Europy, przez kolejne 123 lata starano się wyrugować język, tradycje, historię naszego narodu. Nie jest zatem niczym dziwnym, iż te często radykalne i brutalne działania zaborców spotykały się z oporem społecznym. Wielokrotnie podrywano się do zbrojnej walki mając nadzieję na odzyskanie wolności i powrót państwa polskiego.
Jeden z takich zrywów rozpoczęła noc z 29 na 30 listopada 1830 roku, kiedy to w Warszawie wybuchło powstanie skierowane przeciwko imperium rosyjskiemu. Zaostrzające się represje wobec ludności polskiej, nieprzestrzeganie postanowień konstytucji z 1815 roku, a także ówczesna sytuacja w Europie - rewolucja we Francji, walka Belgów o niepodległość oraz przygotowania cara Mikołaja do zbrojnej interwencji, zaowocowały wzrostem tendencji narodowościowych, m. in. w szeregach armii Królestwa Polskiego. Pogłoski o wysłaniu formacji do tłumienia belgijskich i francuskich dążeń rewolucyjnych mocno wpłynęły na decyzję o konieczności wybuchu powstania, bowiem nie sposób było sobie wyobrazić walkę ramię w ramię z żołnierzami rosyjskimi w obronie systemu strzeżonego przez Święte Przymierze. Postawiono sobie za cel nie tyko utrzymanie swobód gwarantowanych przez kongres wiedeński, ale pełne wyzwolenie Polski.
Wybuch powstania poprzedziło zawiązanie tajnego sprzysiężenia w Szkole Podchorążych w Warszawie, w grudniu 1828 roku. Na jego czele stanął ppor. Piotr Wysocki, zaś oprócz wojskowych do spisku dołączyli studenci, literaci, urzędnicy (dwa miesiące przed wybuchem powstania spiskowcy liczyli około 200 osób). To właśnie on, wspomnianej nocy, przerwał szkolne zajęcia z taktyki i wygłosił: Polacy! Wybiła godzina zemsty. Dziś umrzeć lub zwyciężyć potrzeba! Idźmy, a piersi wasze niech będą Termopilami dla wrogów..., doprowadzając do wyprowadzenia podchorążych pod pomnik króla Jana III Sobieskiego. Młodzi spiskowcy, wraz z mieszkańcami Warszawy, zaatakowali skutecznie Arsenał, co pozwoliło dozbroić nowych ochotników wstępujących w szeregi powstańców. Druga grupa spiskowców rozpoczęła marsz na Belweder, siedzibę namiestnika Królestwa Polskiego księcia Konstantego, brata cara Mikołaja I, któremu jednakże udało się wycofać wraz z częścią wiernych generałów. Opanowawszy stolicę spiskowcy rozpoczęli kilkunastomiesięczną batalię z zaborcą, a spisek wojskowy przekształcił się w powstanie narodowe. Po wkroczeniu wojsk rosyjskich do Królestwa Polskiego, 5 lutego 1831 roku, doszło do szeregu starć, zwycięskich jak pod Stoczkiem, Wawrem, Iganiami czy Białołęką. Jedną z najkrwawszych była, stoczona 25 lutego 1831 roku, bitwa o Olszynkę Grochowską, nierozstrzygnięta, choć strategiczne zwycięstwo przypisuje się stronie polskiej (wojska zaborcze zmuszone do odwrotu nie podjęły szturmu na Warszawę). Niemniej brak długofalowego planu działań, wiary części społeczeństwa w powodzenie czy wręcz lojalistyczna postawa licznychi przywódców politycznych, brak zaangażowania ludności chłopskiej, a wreszcie ogromna przewaga militarna Rosjan (przegrane bitwy pod Ostrołęką, Wilnem, szturm Warszawy i sławna obrona Reduty Ordona i Reduty Wolskiej) doprowadziły do bolesnego w swych skutkach upadku powstania. Jego uczestnicy nie otrzymali pomocy z zewnątrz, zostali potępieni przez rządy większości państw europejskich jako zdrajcy i wichrzyciele.